Formuła 1: Startuj z nami
Logowanie
Aktualności
GP Singapuru
Kącik fana F1
Publicystyka
Strefa wspomnień
Kontakt z nami
Projekt F1 > Publicystyka
Publicystyka
--

czwartek, 26 października 2000

Jacek Henschke — wywiad

Jacek HenschkeMimo, że ścigasz się w Niemczech już trzeci rok, to przyznasz że jesteś w kraju mało popularny — mógłbyś więc powiedzieć parę słów o sobie?

Urodziłem się 19. lutego 1981 roku w Poznaniu. Obecnie mieszkam w podpoznańskim Skórzewie. W tym roku zdałem pozytywnie „Egzamin Dojrzałości” i od października jestem studentem poznańskiej Politechniki na wydziale „Marketing i Zarządzanie”. Mam dziewczynę Dorotę, a moim hobby jest oczywiście sport samochodowy.

Jak zacząłeś swoją przygodę ze sportem motorowym?

To było dość dawno — z dwanaście lat temu, tata kupił mi gokarta, którym jeździłem na torze „Poznań”. Tam skontaktował się ze mną trener sekcji kartingowej w stolicy Wielkopolski pan Henryk Śrudecki, który zachęcił mnie do startów w oficjalnych zawodach i tak rozpoczęła się moja kariera na torach kartingowych. Wiele zawdzięczam także mojemu dziadkowi, z którym spędziliśmy wówczas wiele godzin na torze jeżdżąc samochodem.

Twój pierwszy sukces w kartingu?

Za mój największy sukces sportowy uważam moje pierwsze Mistrzostwa Polski, gdzie jako dziesięciolatek na 120 zawodników zająłem naprawdę wysokie 30. miejsce. Później odnosiłem większe sukcesy (trzykrotne Mistrzostwo Polski), ale tamten naprawdę był dla mnie bardzo ważny. W kartingu wiele zawdzięczam Tadeuszowi Kornasowi, który przygotowywał dla mnie silniki, jest to naprawdę wspaniały fachowiec i bez jego pomocy na pewno nie odniósłbym takich sukcesów.

Jak oceniasz poziom sportu kartingowego w Polsce, polepszył się ostatnio czy może przeżywa kryzys?

Trudno mówić o kryzysie — aczkolwiek wydaje mi się, że obecnie sport ten stracił swój urok. 5–10 lat temu zawodnik był zaangażowany w przygotowanie swojego sprzętu do wyścigu — dzisiaj robią to przeważnie mechanicy wynajęci przez rodziców, a zawodnik z czystymi rękoma siada za kierownicą swojego karta.

Twoim największym rywalem w gokartach był krakowianin Robert Kubica, jak oceniasz przebieg kariery tego młodego zawodnika?

Rzeczywiście był to mój największy rywal ostatnich lat w kartingu. Niestety nasze drogi się rozeszły, on zaczął odnosić sukcesy na torach Europy w kartingu, a ja przeniosłem się do klasy wyższej — wyścigów samochodowych. Mam nadzieję ze nasze drogi się kiedyś znowu spotkają...

A jak Ty trafiłeś w wielki świat wyścigów samochodowych?

W roku 1997 skończyłem swoją karierę kartingowca. Ostatnim moim wyścigiem były zawody kartingowe na torze Le Mans we Francji. Tam sponsorowani przez firmę Auto Lack reprezentowaliśmy barwy Polski. Odnieśliśmy duży sukces — brązowy medal na 40 załóg z całego Świata. Wszyscy byli zachwyceni naszą postawą w zawodach, które trwały 24 godziny. To było naprawdę niesłychane przeżycie. Potem zostałem zaproszony przez firmę Volkswagen Recing na testy do Oschersleben. Tam pojechałem bardzo dobrze i dostałem się do zawodów ADAC VW Lupo Cup. Bardzo pomógł mi wtedy mój wujek Maciej Henschke, który mieszka w Niemczech i pomagał mi w załatwianiu wielu spraw.

VW BeetlePierwsze lata w Niemczech startowałeś na Volkswagenie Lupo, od paru miesięcy ścigasz się na innym samochodzie tej marki — New Beetle’u, jakie widzisz różnice między tymi dwoma seriami?

Volkswagen Lupo jest słabszym samochodem pod względem mocy. Volkswagen New Beetle wyposażony jest w 205–konny silnik, natomiast Lupo słabsze było o ponad sześćdziesiąt koni mechanicznych. W serii Lupo łatwiej się jeździło, większość zawodników tam startujących rozpoczyna swoją karierę samochodową, natomiast w New Beetle’u startują zawodnicy z dużym już bagażem doświadczeń. Inną różnicą jest przygotowywanie samochodów do wyścigu. W Lupo o sprawność aut dbała firma ABT, natomiast w New Beetle’u pracują fabryczni mechanicy Volkswagena.

Nikt chyba nie podważy słów, że bez pieniędzy nic się w wielkim motorsporcie nie zdziała, jak więc znalazłeś sponsorów?

Sponsorów do dziś dzień szukam. Wprawdzie budżet na rok 2000 już mam zamknięty, jednak szukam pieniędzy na sezon następny. Mam zamiar podwyższać swoje umiejętności w jeszcze lepszej klasie. Jedyne co mogę teraz zdradzić to fakt, że nie będzie to seria Volkswagena. Jest jednak jeszcze za wcześnie aby podawać szczegóły. Moi sponsorzy to firmy niemieckie. Bardzo pomógł mi pan Andrzej Grajewski, dzięki któremu mogłem w tym sezonie startować w serii New Beetle’a.

W Polsce nie ma firm zainteresowanych w inwestowanie w młodego, utalentowanego kierowcę?

Jak dotąd nie udało mi się nawiązać współpracy z żadną z polskich firm, nad tym bardzo ubolewam, ponieważ z chęcią reprezentowałbym barwy ojczystego biznesu. Jest to doskonała promocja dla firm i mam nadzieję, że uda mi się znaleźć jakiegoś polskiego sponsora.

Masz jakiegoś kolegę w ADAC VW New Beetle Cup?

Cała stawka zawodników ADAC VW New Beetle Cup stanowi kolektyw. Nie ma jakiś zgrzytów wśród zawodników. Moim przyjacielem na torze jest Per Christian Hansen, z nim jeżdżę już trzy lata (dwa w Lupo i teraz w New Beetle’u).

Jakbyś miał podać swój ulubiony tor, na którym się ścigałeś, jaki byś wymienił?

Podałbym dwa, Oschersleben i Sachsenring. Obydwa są bardzo ciekawe, a co najważniejsze bardzo szczęśliwe dla mnie.

Najlepszy wyścig w zawodach samochodowych?

Na pewno Hockenheim w 1998. Był to mój pierwszy wyścig na samochodzie wyścigowym. Debiut Volkswagena na niemieckich torach. Na czasówce byłem dopiero ósmy. Wyścig w strasznej ulewie jednak wygrałem i na największym torze Europy zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego, przeżyłem wtedy wspaniałe chwile. Dziennikarze i fotoreporterzy nie dawali mi nawet chwilę odpoczynku — szkoda że wśród nich było tylko paru z Polski. Zresztą wszystkie wyścigi, w których stanąłem na podium wspominam bardzo ciepło. Zwyciężałem w swojej karierze czterokrotnie na torach: Hockenheim, Oschersleben, Misano (Włochy) oraz Norisring.

Największa porażka?

Miałem parę nieudanych wyścigów. Nie były to jednak jakieś straszne porażki.

Komu zawdzięczasz najwięcej w swojej dotychczasowej karierze sportowej

Wielu zawdzięczam naprawdę bardzo dużo. Wymienię kilku: pan Andrzej Grajewski, Maciej Henschke, tata, Kriss Nissen, Zbigniew Szwagierczak.

W sezonie 2000 miałeś okazję ścigać się przed kanadyjską publicznością. Możesz przybliżyć nam eliminację ADAC VW New Beetle Cup w Montrealu?

Było to niezapomniane przeżycie. Ścigałem się w zawodach razem z najlepszymi kierowcami Świata — Michaelem Schumacherem, Miką Häkkinenem. Ukończyłem w Montrealu wyścig na piątym miejscu, było to niezłe osiągnięcie. Poza wyścigiem obserwowałem przygotowania bolidów, kierowców do wyścigu. Wiele się nauczyłem, między innymi tego ile znaczy koncentracja i spokój przed zawodami.

Jakie masz plany po zakończeniu sezonu 2000? Dalej New Beetle czy może coś innego?

Chciałbym zmienić klasę wyścigową. Wszystko uzależnione jest jednak od pieniędzy. Jak uda mi się pozyskać sponsorów wtedy mogę zrobić miłą niespodziankę fanom motorsportu w Polsce. Po zakończeniu sezonu czekają mnie testy na torach niemieckich. Wszystko powinno wyjaśnić się na początku roku 2001.

A jaki jest twój cel w motosporcie — Formuła 1?

Formuła 1 raczej nie, bardziej podobają mi się wyścigi samochodowe. Najbliższym celem jest niemiecki DTM, ale do spełnienia tego marzenia jeszcze długa droga. Oprócz wyścigów interesują mnie również rajdy, może więc pójdę w ślady Krzysztofa Hołowczyca...?

Zbliża się zakończenie sezonu 2000, przed Tobą już ostatnia eliminacja na torze Hockenheim. Jesteś zadowolony z tegorocznych startów w pucharze New Beetle’a?

Z mojej jazdy jestem zadowolony. Dojrzałem, jeżdżę teraz znacznie lepiej. Pomógł mi w tym bardzo mój trener — Zbigniew Szwagierczak, z którym jeżdżę na torze. Mój sukces w tym sezonie wyeliminowały liczne awarię samochodu. Nie jestem zadowolony z przygotowania samochodów przez firmę Volkswagen.

Jak już wspomniałem, została już tylko jedna eliminacja w sezonie 2000, czego spodziewasz się po występie na torze Hockenheim?

Na Hockenheim chciałbym powtórzyć sukces sprzed dwóch lat — zanotować pierwsze zwycięstwo w sezonie 2000. Mam nadzieję, że skończę sezon na piątym miejscu w kwalifikacji generalnej. Wszystko jednak rozstrzygnie się za dwa tygodnie.

Czego powinniśmy życzyć Jackowi Henschke?

Troszkę więcej szczęścia, którego troszkę brakowało podczas wyścigów w tym sezonie. Tegoż właśnie ci życzymy i dziękujemy za rozmowę.

(Zdjęcia: Andrzej Tarnawski)

Patrz także http://www.henschke.prv.pl.

Do góry
formula1.com | F1-Live! | motorsport.com | ITV–F1 | Formuła 1